– osobiście

Zainteresowałam się jogą tuż po urodzeniu dwójki moich dzieci. Wpierw miałam na celu pracę nad ciałem. Zaczęłam więc uczęszczać na zajęcia typu pilates i body art, jednak nie satysfakcjonowało mnie to. Wychowywanie dzieci było dla mnie tak nowym przeżyciem i silnie emocjonalnie wyczerpującym, że ciągle czułam się zabiegana. Wszystkie moje działania kręciły się wokół dominujących problemów zewnętrznych, dlatego zaczęłam się zastanawiać…

gdzie w tym wszystkim jestem ja?

Przypomniałam sobie o mojej fascynacji jogą z lat studiów i ponownie wróciłam do odpowiedniej literatury. W czasie czytania różnych tekstów na temat jogi natknęłam się na informację o Ashtanga Vinyasa Jodze. Słyszałam też od innych osób o tej metodzie, która poprzez skupienie na aktywności fizycznej jest w stanie dotrzeć do bardzo subtelnych warstw psychiki. Za namową mojej ówczesnej instruktorki, pełna obaw poszłam na pierwszą w moim życiu tzw. serię prowadzoną. Nie było łatwo! Zlana potem, obolała na drugi dzień wiedziałam, że to jest to!

pies z glowa do gory

zmiana

Powoli, ale regularnie, dwa razy w tygodniu, trzy razy w tygodniu… Wpierw rozpracowywałam każdy fragment mięśni, kości, powięzi. Tam, gdzie ukryte są wszystkie doświadczone emocje, stresy, przeżycia. Dzięki powtarzaniu tej samej sekwencji, tych samych pozycji zauważałam  nieprawdopodobną zmianę, która zachodziła w ciele, a energia, która wyzwalała się na macie zostawała ze mną za każdym razem na dłużej i dłużej.

oddech i energia

Po około roku, może półtora przyszedł czas na zajęcia w stylu mysore. Już nie pod dyktando nauczyciela prowadzącego, tylko w sposób zupełnie indywidualny. To było dla mnie ogromne przeżycie – doświadczenie rytmu własnej praktyki i wzięcie całkowitej odpowiedzialności za swoje ciało. Uświadomienie i nauka trzech bandh, czyli zaworów energetycznych w ciele. Poczucie mocy oddechu ujaji i fizycznej lekkości, którą dają właśnie bandhy nawet w najtrudniejszych asanach, przekłada się na życie codzienne. Pozwala funkcjonować w tempie życia łączącym rodzinę, pracę, obowiązki i pasje.

pies z glowa w dol

elastyczność, kondycja, odporność

Regularna praktyka Ashtanga Vinyasa Jogi sprawiła, że moje ciało stało się bardziej elastyczne, uwolnione od napięć, ograniczeń i lęków. Dzięki dynamicznym przejściom pomiędzy asanami zdobyło siłę, odporność i kondycję zarówno fizyczną jak i psychiczną.

koncentracja i uważność

Ukierunkowanie wzroku – drishti, koncentracja w asanie, bycie tu i teraz nauczyło mnie nie marnotrawienia czasu, energii i słów. Potrafię skupić się na rzeczach istotnych. Moja osobowość stała się zdecydowanie bardziej zintegrowana.

Zmianom w ciele, które  zachodzą w ciągu miesięcy i lat praktyki zaczyna towarzyszyć prawdziwa uważność.  Nagle ćwiczenia nie są już ćwiczeniami tylko medytacją w ruchu.  Wtedy też  praktyka staje się codzienną czynnością, kotwicą dla świadomego życia.


Za siłą ciała, kryje się energia duchowa, która utrzymuje nas przy życiu. Aby uzyskać dostęp do tej duchowości, należy najpierw zrozumieć fizyczność. Ciało jest naszą świątynią, w której mieszka Atman – Bóg. Sri K. Patthabi Jois za http://pl.ashtangayoga.info